Champion- ship Manager 3

Tabela cech bramkarzy wyglą-da identycznie jak tabela piłkarzy z pola, przez co każdy z tych ostatnich zyskał rubrykę handling.
Dodatkowe informacje to: historia osiągnięć każdego gracza, kontuzji, odbytych kar, znajomość języków obcych (zróżnicowanie, którym z nich posługuje się płynnie, a którym na poziomie podstawowym), wreszcie liczba występów w meczach towarzyskich (w części poprzedniej pomijana mil-czeniem). Gdy prześwietlałem piłkarza, którego chciałem kupić, miałem wrażenie, że za chwilę dowiem się, przez ile lat chodził do przedszkola, w ja-kiejdrużynie trampkarzy wystę-pował i kto kupił mu pierwsze korki.

FIFA Manager 11

Podobnie jak jego największy konkurent, również FIFA Manager 11 niewiele się różni od swej ubiegłorocznej edycji. Tyle że w przypadku gry z EA oznacza to, że jest słabowita i niewarta rekomendacji.

Gdy co roku odpalam oznaczone kolejnymi numerkami wydania FIFA Managera, tli się we mnie iskierka nadziei, że może jednak wreszcie będzie to godny konkurent dla serii Football Manager.Za każdym razem niestety ma do mnie zastosowanie niepochlebne powiedzenie o inteligencji dzieci nadziei.

Mortal Kombat PC

Widać, że nowy właściciel nie oszczędza na ekipie Eda Boona. Ta parę miesięcy temu przeniosła się do biura, w którym warunki pracy ma naprawdę komfortowe. Tę z pozoru nieskomplikowaną gry tworzy… ponad 100 osób. Atmosfera w studiu jest luźna, a sprzęt będący do dyspozycji pracowników to marzenie gracza: przy każdym biurku jest 4-5 wielkich monitorów pomagających w pracy, a pomieszczenie obok kuchni zajęte jest przez salon gier – można tam znaleźć automaty ze wszystkimi częściami Mortal Kombat, a także… oryginalne Asteroids. Co ciekawe, na użytek studia jest również całe ogromne studio mo-tion capture, wykorzystywane wyłącznie do potrzeb Mortal Kombat!

Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak dopiero po tym, jak na dole ekranu zaczyna migać X.To symbol„X-ray”, czyli promieniowania rentgenowskiego, a zarazem najefektowniejszy i najpotężniejszy cios (a właściwie kombinacja kilku, ale nieinteraktywna). Zabiera ona od ok. 20 do 50% zdrowia (w zależności od postaci, można go też łączyć z innymi atakami) i wygląda świetnie – na zbliżeniach widać „prześwietlone” kruszone karki czy bolesne ciosy w krocze.

Medal of Honor

Jeśli chodzi o kampanię, Medal of Honor to podpal ręcznikowy przykład gry, którą warto pożyczyć, ale nieko-f niecznie kupić. Gra się w nią z dużą przyjemnością, ale jest też bardzo krótka, najeżona widocznymi skryptami (np. ta-libowie materializujący się nagle na swoich pozycjach) i nie kopie tak jak kiedyś Modern Warfare.

Medal of Honor

Bo jak inaczej niż dramatem należy nazwać widocznejak na dłoni skrypty, które sprawiają, że pod koniec pierwszego spotkania ze specjalistą Adamsem, broniąc się w rozpadającej się chatynce na zboczu góry, nie sposób wyjść poza jej obręb na dalej niż kilka metrów, by nie zostać natychmiast zastrzelonym przez„nieznanego sprawcę”? Chwilę potem zresztą znajdujemy się w kokpicie Apacza, gdzie działkiem możemy przez długie minuty ostrzeliwać wrogie moździerze i zabijać obsługujących ich talibów w kółko tylko po to, by widzieć, jak z jaskiń wybiegają ich następcy. Dopiero odpalenie pocisków Hellfirezałatwia sprawę i pozwala przejść (przelecieć?) dalej.

Dobra, ale skandalicznie krótka kampania single. Dobre, ale niepowalajace multi.

Dead Space 2

Wreszcie wiemy na pewno! Dead Space 2 będzie mniej straszny niż Dead Space 1! To dzięki wiernemu, choć jak dotąd bezimiennemu przyjacielowi, który wesprze Isaaca w trybie co-op podobnym do tego z Left 4 Dead.

Bloody Good Time

Ubisoft – który jeszcze kilka dni wcześniej twierdził, że nie czas na nowe marki – ogłosił Bloody Good Time, shooter multiplayer do 8 osób bazujący na Source Engine. Na pierwszy i drugi rzut oka wygląda on jak nowy Team Fortress 2, tyle że w nierealiach hollywoodzkich planów filmowych i z niezwykłym arsenałem patelni i min lądowych. Dostępny ma być jeszcze w tym roku poprzez Steam i Steam works na konsolach.